Menu

Przysposobienie do życia w rodzinie patologicznej

Poradnik dla osób w wieku od dwóch do trzech lat, pozwalający zapoznać się i oswoić z typowymi sytuacjami zdarzającymi się w rodzinach patologicznych. Młody czytelnik znajdzie tu instrukcję, jak radzić sobie ze zdeprawowaną matką i pochodzącym z marginesu społecznego ojcem, jak przymykać uszy na nocne hałasy, jak sprawdzić, czy rodzice nie nadużywają narkotyków i alkoholu, jak zapewnić, aby stosunki małżeńskie uprawiali tylko we dwoje i wiele innych, cennych porad.

Szampan w Koszykach

oranvag

Pewnego razu, dawno, dawno temu, ktoś mi powiedział że Michnik będzie od teraz płacić za blogi lokalne, więc trzasnąłem jeden taki wpis o pani Eli, fryzjerce do której chodziłem w tamtym czasie, vis-à-vis Koszyków. Jeśli interesowałby Was eklektyczny i absolutnie oldskulowy wystrój tego przybytku, do którego przede mną uczęszczał naczelnik Piłsudski, odsyłam pod poniższy link, bo niestety mojego wpisu już nie odnajdę:

link

A szkoda, bo z tamtymi zdjęciami, na których moglibyście zobaczyć starszego pana w fotelu, wiązała się pewna mała anegdotka. Otóż pani Ela lubi pozować i kiedy przyszedłem do niej te dziesięć lat temu z aparatem, zaraz zaczęła ustawiać się to tu, to tam, brać rekwizyty i generalnie odstawiać całkiem profesjonalny modeling. Miałem dużo czasu, bo ruch był mały, jednak w końcu do zakładu wszedł starszy pan. Pani Ela zaprosiła go do fotela, zrobiłem zdjęcie, obwiązała go fartuchem, więc zrobiłem zdjęcie, potem zatrzymała się nad nim z nożyczkami, więc zrobiłem zdjęcie, potem jeszcze parę fotek z profilu i en face, wszystko to trwało z dziesięć minut, ale klient był bardzo cierpliwy. Wreszcie skończyłem cykać i pani Ela zapytała:

— To jak strzyżemy?

— Ja chciałbym się ogolić — wyjaśnił starszy pan.

— Aaach, no ale ja niestety nie golę… — westchnęła pani Ela.

No i właśnie ta pani Ela parę dni temu obchodziła pięćdziesięciopięciolecie działalności na Koszykowej, a że pamięć ma lepszą niż słoń, to zoczywszy moją żonę i córcię na ulicy, kiedy wracały ze szkoły, zaczęła biec w ich stronę krzycząc:

— To cud! To musi być przeznaczenie! — po czym dopadłszy ich wyjaśniła, że Hala Koszyki wyprawia na jej cześć imprezę, że bardzo chciała nas zaprosić, ale nigdy nie daliśmy jej telefonu, a że jestem dla niej BARDZO WAŻNYM GOŚCIEM, to już nawet planowała czatować na nas w okolicy Koszyków, bo nie raz się tam spotykaliśmy w supermarkecie, i tak dalej, i tak dalej.

No i tak właśnie zaplanowano nam piątkowy wieczór. Pośród zaproszonych gości, których średnia wieku oscylowała gdzieś między siedemdziesięcioma a osiemdziesięcioma latami, czułem się co najmniej dwa razy młodszy, niż jestem. Dostojnej jubilatce gratulacje odczytała przedstawicielka burmistrza, szampana rozlewał i podawał dyrektor Hali Koszyki a eleganckiego sznytu dodała wszystkiemu pani z operetki, która wystąpiła w krótkim programie artystycznym, aby podziękować Pani Eli za lata układania włosów do spektakli.

Naszła mnie tylko smutna refleksja. I cóż my wszyscy, nie układający włosów i nie wiążący koków możemy począć? Kto na pięćdziesiąt pięć lat aktywności zawodowej odczyta nam gratulacje? Kto zaśpiewa? Kto poleje szampana, bodaj w Biedronce?

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • salmiaki

    Z moich obserwacji wynika, że dożyjesz złotych godów (w "pracy" po godzinach), więc z tego tytułu szampan będzie się lał!

  • salmiaki

    Szkoda, że nie zamieściłeś swoich zdjęć.
    Czytałam Cię dziesięć lat temu i nie przypominam sobie, byś kiedykolwiek wstawiał zdjęcia... Chyba bym pamiętała.

  • oranvag

    Oj, oj. Było trochę zdjęć, małych. Ale z panią Elą to były takie wielgaśne i na innym blogu.

  • salmiaki

    a może na innym blogu...

© Przysposobienie do życia w rodzinie patologicznej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci