Menu

Przysposobienie do życia w rodzinie patologicznej

Poradnik dla osób w wieku od dwóch do trzech lat, pozwalający zapoznać się i oswoić z typowymi sytuacjami zdarzającymi się w rodzinach patologicznych. Młody czytelnik znajdzie tu instrukcję, jak radzić sobie ze zdeprawowaną matką i pochodzącym z marginesu społecznego ojcem, jak przymykać uszy na nocne hałasy, jak sprawdzić, czy rodzice nie nadużywają narkotyków i alkoholu, jak zapewnić, aby stosunki małżeńskie uprawiali tylko we dwoje i wiele innych, cennych porad.

Żyletka jako pomoc wychowawcza

oranvag

Już parę miesięcy temu pytałem syncia, czy nie chciałby może zgolić tego czarnego meszku, który wyrósł mu nad górną wargą, na zachętę dodając, że to co wyrośnie potem będzie grubsze i twardsze, choć w rzeczywistości chodziło mi po prostu o to, że na jego wciąż dziecięcej buzi i w towarzystwie krost, wyglądało to po prostu pociesznie nie na miejscu. Nie chciał. Aż do zeszłego czwartku, kiedy to zapytał mnie, czy mógłby się ogolić. Najwyraźniej przekonał go do tego fakt, że wzrost ma w połowie drogi między mną a żoną, więc pewnie coś koło metra osiemdziesiąt, a jak się jest takim dużym, to zdecydowanie już wypada się golić, nawet jeśli ma się dopiero trzynaście lat.

Wziąłem go więc do łazienki, pokazałem jak trzymać maszynkę i zapewniłem, że tą na pewno się nie skaleczy, bo ma ruchomą głowicę która sama odpowiednio się ustawia, nie tak jak maszynka, którą ja goliłem się po raz pierwszy i nie dało się nią zaciąć, bo miała dwa ostrza, jak zapewnił mnie mój ojciec... Parę kropek żelu, parę ruchów z góry na dół i było po meszku. Nie zaciął się, ale i tak narzekał, że go szczypie.

Potem przyszedł łykend i pod wieczór był umówiony z kumplami na jakiś koncert, ale że impreza była bezpłatna, a oni wyszli za późno, nie mieli szans, żeby dostać się do środka. Jako rozważne dziecko, zadzwonił więc do nas i poinformował, że zamiast tego pójdą „nad Wisełkę”, czego mu stanowczo zabroniliśmy i nakazaliśmy powrót. Wrócił więc obrażony.

Tu należy wyjaśnić osobom spoza Warszawy – brzegi Wisły są wieczorami miejscem masowych zabaw, od strony miasta dość łatwo być zepchniętym w środku nocy z wybetonowanych nabrzeży, zwłaszcza przez pijanych bądź zdopalaczowanych imprezowiczów, od strony Pragi – kto wie, co może cię spotkać w dzikich, nieoświetlonych chaszczach, w których pali się ogniska, pije wódkę i wciąga kryształ.

— To po prostu nie jest miejsce dla dzieci — usiłowałem się tłumaczyć naburmuszonemu synciowi z naszej rodzicielskiej troski.

— Ale ja już jestem duży! — oponował on i doprawdy trudno się nie zgodzić z takim twierdzeniem, jeśli pada z ust kogoś mierzącego metr osiemdziesiąt… Sytuację uratowała, jak zawsze trzeźwo myśląca, Pani O.:

— Jaki tam duży! Nie masz jeszcze nawet wąsów!

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ms.blond

    Haha, nie mogłam się nie roześmiać :D

    Jak zobaczyłam u chrześniaka taki mleczny wąs, na gwiazdkę kupiłam mu maszynkę elektryczną. Wąs zniknął a młody chodził dumny jak paw, bo mu ojciec maszynkę podbierał :D

  • oranvag

    Taaaak, teraz duma, a potem upierdliwa konieczność :D

© Przysposobienie do życia w rodzinie patologicznej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci