Menu

Przysposobienie do życia w rodzinie patologicznej

Poradnik dla osób w wieku od dwóch do trzech lat, pozwalający zapoznać się i oswoić z typowymi sytuacjami zdarzającymi się w rodzinach patologicznych. Młody czytelnik znajdzie tu instrukcję, jak radzić sobie ze zdeprawowaną matką i pochodzącym z marginesu społecznego ojcem, jak przymykać uszy na nocne hałasy, jak sprawdzić, czy rodzice nie nadużywają narkotyków i alkoholu, jak zapewnić, aby stosunki małżeńskie uprawiali tylko we dwoje i wiele innych, cennych porad.

Przysposobienie do życia w rodzinie – ciąg dalszy

oranvag

Ostatnie wieści o zmianie programu WDŻ trochę nas zmroziły, w związku z czym postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje własne ręce, a dodatkowo od przyszłego roku wypisać syncia z tego przedmiotu, żeby mu do głowy kto nie nawkładał, że seks tylko po ślubie, albo że najlepszym sposobem na antykoncepcję są kalendarzyki małżeńskie, a cała reszta metod to de facto różne rodzaje aborcji. Wątpię, co prawda, żeby przejął się tym, że masturbacja jest grzechem, o ile w ogóle zna takie słowo („grzech”, nie „masturbacja”…), więc tu nie chodzi o jego zdrowie psychiczne, bardziej po prostu o uniknięcie katolskiej indoktrynacji seksualno-opresyjnej, która mogłaby zaszczepić katastrofalne idee w młodej głowie.

Ponieważ nie jesteśmy zwolennikami półśrodków, zakupiliśmy mu „Seks i miłość. Nowoczesny poradnik dla chłopaków” z Czarnej Owcy, broszurkę, która mogłaby mieć podtytuł „Wszystko czego katolicki beton nie chce, żeby twoje dziecko wiedziało o seksie”. Poza bardzo ważnymi i przydatnymi rozdziałami o najważniejszym organie seksualnym, a więc – mózgu, a więc: o szacunku wobec drugiej osoby, o zrywaniu, o byciu porzucanym, o interpretacji mowy ciała potencjalnej partnerki i tak dalej, młody chłopak znajdzie tam całą masę najważniejszych informacji O TECHNIKACH, na przykład parę ciekawych sposobów onanizowania się, jak znaleźć i co robić z łechtaczką, sutkami, punktem G, a na analu kończąc. Wszystko to konkretnie, bez owijania w bawełnę, napisane żywym i nie stroniącym od lekkich wulgaryzmów językiem. Krótko mówiąc, to książka, która nie tylko nie nadaje się dla Anuli, Pawła, matki Pawła i ojca Pawła, ale jestem tego pewien – nie nadaje się do czytania przez większość polskich rodziców dwudziestego pierwszego wieku. Może nada się w dwudziestym drugim, choć obserwując, jak sprawy się obecnie uwsteczniają, może to być zbyt optymistyczne założenie.

Trudno oczywiście oczekiwać, aby tak drobna książeczka wyczerpywała absolutnie wszystkie zagadnienia związane z seksem, co doszło do nas, gdy pewnego dnia przeglądaliśmy ją na tarasie.

— Trzeba powiedzieć mu, jak ważna jest muzyka! — powiedziała moja żona.

— Co masz na myśli?

— No wiesz, jak ważne jest to, że my lubimy tę samą muzykę…

— Oj! No tak! Przecież to kluczowa kwestia! Postaw się teraz w sytuacji kobiety, romantyczna kolacja, czy tam kino, potem świece i przyciemnione światło, u niego, bo u niej są rodzice, rzucają się na łóżko, on zdziera z niej koszulę i stanik, z głośnika leci przygotowana zawczasu playlista, w sumie nieważne jaka, bo i tak nie bardzo zwracają na nią uwagę, aż w kulminacyjnym momencie, kiedy jest im bardzo dobrze i może nawet zaraz razem dojdą, nagle wchodzi, dajmy na to: „I will always love you”…

— Albo „My heart will go on”. No to ona wtedy daje mu jego buty i mówi, żeby wypierdalał…

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • ms.blond

    U nas w domu niby takim tradycyjnym,niby żadnej golizny i ogólnie matka była bardzo taka w stylu "ręce na kołdrze". To na półkach wśród książek Lew -Starowicz,Wisłoska a dla dzieci takie dwie książeczki "My" o seksie dojrzewaniu poczęciu z obrazkami jak to wygląda. Ja się na tym wychowałam. I zastanawiam się nad dysonansem matki ktora tu miala poczucie wstydu a tu otwarty umysł żeby jednak te dzieci inaczej wychować.
    A czego będą uczyć w szkole jak naukę zacznie mój młody? Strach pomyśleć.

  • oranvag

    Miejmy nadzieję, że totalitarny kato-kaczystowski reżim zostanie do tej pory obalonny. Nie bądźmy czarnowidzami, proszę!

  • Gość: [ktoś] *.dolsat.pl

    "żeby mu do głowy kto nie nawkładał, że seks tylko po ślubie, albo że najlepszym sposobem na antykoncepcję są kalendarzyki małżeńskie"

    Przepraszam ale Ty w ogóle czytałaś program tych zajęć?

    Nikt nie nauczy Twojego dziecka antykoncepcji powołując się na kalendarzyk małżeński ponieważ nauczyciele tego przedmiotu ( którzy pokończyli studia w kierunku edukacji seksualnej) , wiedzą, że kalendarzyk małżeński to metoda jedynie archiwalna i nieskuteczna....

    Myślę, że opierasz się na jakiś niesprawdzonych stereotypach, propagandzie. Proponuje iśc do nauczyciela, zapoznać się z programem zajęć.

    Poza tym tego przedmiotu uczą ludzie świeccy, więc jaka mowa o "grzechu" ?

  • Gość: [ot co] *.dolsat.pl

    Można wybrać szwedzką edukację seksualną i uczyć chłopaków i dziewczyny o analu, a można wybrać taką, związaną bardziej z kulturą życia społecznego, rodzinnego i wartościami w Polsce.
    Mnie osobiście odpowiada ta druga.

  • oranvag

    "Nie mogło obyć się też bez wartości religijnych i patriotycznych, które powinna wpajać rodzina. Autorzy podstawy nie kryją inspiracji myślą Jana Pawła II, którego cytują.

    "Niepokojące jest też, że programie niewiele jest informacji o antykoncepcji, a samo słowo pada zaledwie 5 razy. - I za każdym razem jest ukazywane w negatywnym świetle jako opozycja do naturalnych metod planowania rodziny"

    Coś źle zrozumiałem z tych tekstów?

© Przysposobienie do życia w rodzinie patologicznej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci